Nowe szaty... królowej? - recenzja mangi Królowa i krawiec (jednotomówka)

Jak może już wiecie z poprzedniej notki (a jeśli nie wiecie, to zachęcam was do przeczytania tekstu o tym, czemu mangi yaoi są u nas popularne), na rynku nie brakuje tytułów, których fabuła kręci się wokół relacji męsko-męskiej. Jedną z ciekawszych nowości z właśnie tego rodzaju jest jednotomowa manga Królowa i krawiec autorstwa Scarlet Beriko, którą mogliśmy już poznać przy okazji takich dzieł jak Jackass!, Czwarty: Tatsuyuki Oyamato oraz obecne wydawanego Jelaousy. Poprzednie prace można określić dwoma przymiotami - kreska jest piękna, a fabuła pikantna. Jak jednak na tym tle sprawdza się pozycja, która została narysowana nieco wcześniej, bo w 2013 roku? Należy przygotować się na kolejne srogie fetysze? Może na bondage wykonywany z pomocą krawieckiej miarki? Albo na seksowne kadry, na których widać nie tylko męskie podwiązki, ale też jakieś zawiązane w nietypowych miejscach krawaty? Zapraszam do cieplutkiej (nie tylko ze względu na datę) recenzji!


Tytuł: Królowa i krawiec
Tytuł oryginalny: Joou to Shitateya
Autor: Scarlet Beriko
Ilość tomów: 1 (z serii Jednotomówek Waneko)
Gatunek: yaoi, komedia, romans, okruchy życia
Wydawnictwo: Waneko
Format: 195 x 135 mm (powiększony)


Jouno Oumi jest młodym i nieprzeciętnie zdolnym projektantem wnętrz, który niebawem ma otworzyć wystawę swoich projektów. A żeby zrobić na gościach jeszcze bardziej piorunujące wrażenie, pragnie być odpowiednio ubrany. Za namową szefowej odwiedza więc pracownię krawiecką "Shida", o której krążą pewne specyficzne plotki - ponoć każdy, kto będzie nosić uszyte tam ubrania, odniesie niesamowity życiowy sukces. Chyba nie potrzeba lepszej reklamy dla ambitnego projektanta, prawda? Problem w tym, że Oumi spotyka tam krawca o dość szemranym wejrzeniu, który oznajmia mu, że najbliższy wolny termin jest dopiero za miesiąc. On?! Ma czekać?! Miesiąc?! No chyba nie! Co więc wyniknie z tego spotkania projektanta o mniemaniu godnym angielskiej królowej oraz łagodnego krawca ukrywającego się za aparycją yakuzy i dlaczego ta relacja obierze dość nietypowy kierunek? A, no wiecie... to tajemnica zakładu.

Jedyne, czego ogromnie żałuję przy tej eleganckiej, matowej obwolucie, to brak choćby lakieru wybranego przy złotych akcentach. Przecież to się aż prosiło...

Jeśli po okładce lub po charakterze poprzednich prac Scarlet Beriko uważacie, że ten pan o przeszywającym spojrzeniu to jakiś kuzyn znanego z Jelaousy Rogiego, co to lubuje się w hardym BDSM, a chłopak, którego obejmuje, to tak naprawdę panicz mafijnego królestwa, który postanowił obrać inną ścieżkę kariery… to nie mogliście się bardziej mylić. Sama dałam się zwieść pozorom, jednak w rzeczywistości Królowa i krawiec to najbardziej przyjazny, miły i delikatny tytuł tej autorki, jaki mógł pojawić się na naszym rynku. Oumi co prawda bywa trochę tsundere (wyłącznie w słowach), ale już taki Tetsuya to mógłby śmiało konkurować z księżniczkami Disneya jeśli chodzi o wdzięk, pracowitość czy umiłowanie do przyrody. W ten sposób dynamikę, jaką bohaterowie tworzą między sobą, z łatwością da się polubić i przede wszystkim można w nią uwierzyć, a choć Tetsuyę i Oumiego dzieli dobre piętnaście lat różnicy, to jednak ich charaktery na tyle dobrze się równoważą, że praktycznie nie zwraca się na to uwagi. Dodatkowo pomysł, aby starszego z panów umieścić w roli tego “na dole”, wyszedł - ku mojemu szczeremu zaskoczeniu - naprawdę naturalnie. Oczywiście nie jest to historia perfekcyjna. Początek wydaje się niesamowicie przyspieszony i między bohaterami naprawdę szybko dochodzi do sprezentowania prawdziwych uczuć, ale dzięki temu zyskuje się nieco więcej czasu antenowego, aby poobserwować, jak Tetsuya i Oumi dobrze się ze sobą dogadują lub jak miło spędzają wolny czas.

I'm too sexy for this shirt~

Jakość wydania jest nienaganna - w ogóle mało jest w mandze dużych fragmentów pokrytych głęboką czernią, ale jeśli już się jakieś pojawiają, nie mają żadnego łupieżu ani innych artefaktów. Warto też zajrzeć pod obwolutę, bo kryją się tam dwa urocze dodatki związane z domniemanym pochodzeniem blizny na twarzy Tetsuyi. Rysunki Scarlet Beriko prezentują się naprawdę fantastycznie w powiększonym rozmiarze i gdybym nie sprawdziła, że manga była jej pierwszą pracą z gatunku BL, to w życiu bym się tego nie domyśliła po samej tylko kresce. Rysunki nie ustępują ani na krok późniejszym mangom, a niektóre kadry z wnętrz (jak chociażby ten zaprezentowany nieco niżej, ten w salonie pełnym roślin) są absolutnie czarujące. Chwilami miałam skojarzenia z taką Emmą, bo mieszkanie Tetsuyi sprawia wrażenie żywcem wyjętego z innej epoki. Jakby to była letnia rezydencja jakiejś europejskiej królowej, jeśli wiecie, co mam na myśli. Ten klimat rysunków oraz łagodność, z jaką prowadzona jest historia sprawia, że Królowa i krawiec wydaje się być jedną z lepszych pozycji do wprowadzenia kogoś w tematykę yaoi bez narażania go na wielki szok poznawczy. I owszem, pojawiają się tu sceny wiadome, ale są one zaprezentowane na tyle zmysłowo i ze smakiem, że aż wydają się odrobinę artystyczne... ale może to tylko moje zboczenie zawodowe.

Nani?! Ty mnie kulturalnie pytasz o takie rzeczy? Jak człowieka?

Jedyne, co skonfundowało mnie na dłużej, to same dialogi. Zastanawia mnie sposób tłumaczenia wypowiedzi Tetsuyi, bo choć starano się zaznaczyć jego wiek oraz dość przestarzałe (jakkolwiek wciąż profesjonalne) podeście do krawiectwa, to jednak jest to robione strasznie przypadkowo, a czasami nawet wyraźnie przeszarżowano. O, jak w tym dodatku po rozdziale drugim - występujące tu słowo "młodzian" wydaje się wyjątkowo mocno przesadzone i właściwie już "młodzieniec" w zupełności by wystarczał. Zresztą, o wiele lepiej działają w takim przypadku detale jak choćby kwestia później, kiedy Tetsuya mówi "Co ja mam z tobą począć, hm?" zamiast znacznie bardziej potocznego "Co ja mam z tobą zrobić?". Znów zaledwie parę stron dalej krawiec bez problemu mówi "spoko", a nieco wcześniej - "fajny". I o ile w przypadku chaotycznego Oumiego to by przeszło, to jednak przy ustatkowanym, mocno elokwentnym i skupionym na swojej pracy Tetsuyi kompletnie się to nie sprawdziło.

Mieszkałabym. I kredytowałabym na 30 lat.

Niemniej - Królowa i krawiec to niesamowicie ciepła, urocza manga, po której chyba nikt nie spodziewałby się takiego poziomu cukru. Bohaterowie często sobie dziękują, mówią "kocham cię", przyznają się, czego właściwie oczekują od drugiej osoby i mają po prostu codzienną radość ze wspólnego życia. Właściwie to aż żałuję, że na tym jednym tomie przygoda się skończyła, bo taką sielankę w ślicznej oprawie preorderowałabym na dwadzieścia tomów do przodu. I tak jak już o tym dywagowałam w notce o popularności yaoi, tutejszy romans wypada nie tylko realistycznie, ale i bardzo zdrowo, więc mocno zachęcam do sięgnięcia po tę jednotomówkę.

No i mają tu bisza w okularach. Nie możecie odmówić biszowi w okularach.

Za mangę serdecznie dziękuję wydawnictwu Waneko

Publikowanie komentarza

0 Komentarze